Legenda ożywa na nowo!
ROMAN VOROBEI: NAJWAŻNIEJSZE, ŻEBY DRUŻYNA WYGRYWAŁA
2019-08-29 22:04

Zachęcamy Państwa do lektury wywiadu z Romanem Vorobei - nowym zawodnikiem Unii Tarnów, z którym rozmawialiśmy m.in o jego karierze, planach na przyszłość i piłkarskich marzeniach.

Roman, swoją przygodę z polską piłką nożną rozpocząłeś w Polonii Przemyśl. Niecałe dwa tygodnie temu podpisałeś kontrakt z nowym zespołem – Unią Tarnów.  Na początku naszej rozmowy chciałabym zapytać Cię o to jak czujesz się w nowej drużynie, jak zostałeś przyjęty przez kolegów z drużyny?
-
W nowej drużynie czuję się bardzo dobrze. Zupełnie nie wydaje mi się jakbym był tutaj jedynie te 7 czy 10 dni, ale znacznie dłużej. Z drużyną i z kolegami z drużyny też bardzo dobrze się dogaduje. Zarówno na treningach jak i poza treningami. Mam nadzieję, że ta współpraca będzie dalej tak przebiegała, co pozwoli nam jeszcze lepiej się rozwijać i pozytywnie wpłynie na nasze wyniki i relacje. Tak samo świetnie układa nam się współpraca z trenerem Bartkowskim.  Pracuje on w bardzo ciekawy sposób. Jego ustawienia na boisku i schematy to wszystko dla mnie jest nowe i interesujące, ponieważ w takich schematach jeszcze nigdy nie grałem. Ale widać, że trener jest profesjonalistą. Skupiam się na tym, żeby jak najwięcej wniosków wyciągnąć z każdego treningu, aby jak najszybciej rozwijać się w tej drużynie.

Jakie czynniki zadecydowały, że trafiłeś do tarnowskiego klubu? Czy rozmowy z zarządem trwały długo?
-
Rozmowy nie trwały długo. Tak naprawdę zanim podpisałem nowy kontrakt w Polonii dostałem propozycję od Unii Tarnów. To trwało zaledwie 4-5 dni. Znaleźliśmy porozumienie z władzami  klubu z Tarnowa i podpisaliśmy umowę. Bardzo chciałem coś zmienić. Postawić sobie nowe cele do zrealizowania i tak się stało, że znalazłem swoje miejsce tutaj w Tarnowie.

Twoje sportowe CV jest dość bogate. Doświadczenie, które posiadasz z pewnością może imponować kibicom. Jak rozwijała się  Twoja kariera piłkarska?
-
Zaczynałem w białoruskiej ekstraklasie. Zanim ukończyłem 16 lat podpisałem pierwszy, profesjonalny kontrakt w Slavia Mozyr - białoruskiej drużynie z ekstraklasy. Grałem i miałem świetne okazje do rozwoju. To była wielka szansa dla mnie. Zanim skończył mi się tam kontrakt, po roku spędzonym  w Białorusi dostałem propozycję z Kazachstanu  Od pierwszoligowej drużyny  FK Makhtaaral. Decyzja o przeniesieniu tam była dla mnie bardzo trudna.  Z domem dzieliło mnie  prawie 6 tysięcy kilometrów,  ale zawsze wiedziałem, że piłka nożna jest dla mnie na pierwszym miejscu i dzięki wsparciu rodziny, która namawiała mnie do skorzystania z tej szansy postanowiłem tam spróbować swoich sił. Wyjechałem do Kazachstanu i spędziłem tam pół roku. To był dla mnie ciężki czas bez rodziny, bez przyjaciół. Ale uważam, że była to dobra decyzja i duży krok do przodu w mojej karierze. Miałem  okazję zobaczyć jak gra się nie tylko w swoim kraju, ale gdzieś dalej. Zagrałem na bardzo dużych stadionach, z bardzo dobrymi zespołami, które teraz grają w wyższej lidze. Jest co wspominać. Propozycję startu na polskich boiskach otrzymałem od mojego menagera, który namówił mnie, aby spróbować swoich sił jeszcze gdzieś indziej za granicą, w Unii Europejskiej.  Było to dla mnie kolejne, nowe wyzwanie. Oglądając w telewizji mecze drużyn europejskich i widząc ich wysoki poziom  też chciałem tam wyjechać i ciągle się rozwijać.  Początki nie były łatwe. Nie udało się od razu trafić do rozgrywek na wyższym poziomie ligowym, tylko trzeba było zacząć od początku budować  swój autorytet w niższych ligach. Dlatego podjąłem decyzję o stratach w Przemyślu. Jest mi teraz bardzo przyjemnie czytać, kiedy piszą o mnie, ze byłem wartościowym  zawodnikiem tej drużyny. Przy tej okazji chciałem im podziękować za czas spędzony tam, za dwa lata i to co od nich otrzymałem ponieważ bardzo wiele mi pomogli w rozwoju mojej kariery w Polsce.

Za Tobą debiut na własnym stadionie przed swoimi kibicami. Wygrana 3:0 to wysokie zwycięstwo. Jakie są Twoje spostrzeżenia po tym pojedynku? Nie miałeś zbyt wiele czasu na treningi z drużyną.
-
Bardzo ważne, że  zwyciężyliśmy 3:0 nie tracąc ani jednej bramki.  Miałem okazję, żeby strzelić bramkę szkoda, że nie strzeliłem, ale mamy jeszcze dużo meczy żeby to poprawić. Bardzo chciałbym żeby wielu naszych kibiców przychodziło na mecze rozgrywane u nas. Aby  przychodzili, wspierali nas w każdym spotkaniu,  bo my staramy się dla nich, a oni starają się dla nas i razem mamy wspólny cel – awans do 3 ligi.

Ale już w meczu z Wolanią strzeliłeś swoją pierwszą bramkę w barwach Unii Tarnów…
- Bardzo mnie to cieszy, a najważniejsze to zwycięstwo drużyny. Przy okazji chciałem podziękować kibicom, którzy przyjechali i wspierali nas cały mecz.

Jakie cele sportowe zakładasz sobie do zrealizowania w tym sezonie?
-
Zawsze staram się nie rozdzielać siebie i drużyny. Nie chce określać  siebie jako indywidualistę, który wyłącznie skupia się, aby strzelać bramki. Dla mnie najważniejsza jest drużyna, żeby wygrywała, wtedy będę też czuł się szczęśliwy i zadowolony. A bramki strzelać – raz wyjdzie, raz nie wyjdzie. Jak nie strzelę to asysty będę miał (śmiech). Moim sportowym celem jest sukces drużyny.

Ale zapewne jak każdy sportowiec masz marzenia, jakieś większe zadania do zrealizowania czy cele, które chciałbyś osiągnąć w przyszłości.
- Moim marzeniem jest grać jak najlepiej i bardzo chciałbym w przyszłości zagrać w polskiej ekstraklasie. Na razie mam czas, aby nad tym pracować , rozwijać się i pewnie kroczyć do celu.

Odbiegając nieco od świata sportu, chciałabym zapytać Cię o trzy cechy Twojej osobowości i charakteru, które najlepiej Cię opisują.
- Odpowiedzialny, konsekwentny – bo zawsze dążę do celu i robię wszystko, aby go osiągnąć. Hmmm to trudne pytanie. Ale już wiem dobry(śmiech). Po prostu dobry chłopak.

A Twój autorytet? Ktoś kto Cię inspiruje i motywuje do rozwoju.
- Jest wielu sportowców, których podziwiam, ale autorytetem dla mnie jest mój ojciec. To dzięki niemu zacząłem grać w piłkę mając 5, może 6 lat. To on zaprowadził mnie do sekcji sportowej i od tego czasu aż do 16 roku życia, dopóki nie wyjechałem ze swojego kraju był obecny na każdym treningu, meczu, na każdym wyjeździe. Jeżdząc nawet po 200-300 km był moim największym wsparciem. Dlatego teraz ja staram się osiągnąć jak najwyższy cel, aby podziękować mu w ten sposób za jego trud. Chce żeby był dumny oraz żebym wiedział,  że te wszystkie lata nie były stracone i warto było tyle dla mnie poświęcić.


Myślę, że tata słysząc te słowa z pewnością będzie dumny. Na koniec naszej rozmowy chciałabym zapytać Cię jak mieszka Ci się w Tarnowie? Udało Ci się już poznać miasto?
-Najwięcej czasu spędziłem w centrum, gdzie wybierałem się, aby coś zjeść, pospacerować czy odpocząć. Tarnów to fajne miasto. Chciałbym tu zamieszkać  i rozwijać się. Bardzo miło było kiedy spotkałem kibiców, którzy dziękowali za wygrany mecz i mówili , ze zagrałem bardzo dobrze. Dla mnie takie słowa i spotkania to ogromna motywacja.

Czego mogę życzyć Ci na ten sezon?

- Tego, abym zdobywał jak najwięcej bramek i aby moja drużyna wygrywała.

Zatem życzę spełnienia wszystkich Twoich planów! Dziękuję za rozmowę.
- Dziękuję również i pozdrawiam wszystkich kibiców.

SBW.

Zobacz również

MECZ PRZYJAŹNI W BRZESKU

2019-09-18, 12:26